Organizacja Woman World Online jest zarejestrowana w kraju gdzie jest dozwolona legalna aborcja farmakologiczna (tabletki wczesnoporonne) do 9 tygodnia ciąży. Nie musisz się obawiać żadnych konsekwencji prawnych.

 

 

Odsetek aborcji w PRL-u był wysoki. Nie mówimy tu o dozwolonym zabiegu jakim jest legalna aborcja tylko o wysoce rozwiniętym podziemiu aborcyjnym i zabiegach chirurgicznych(tzw.,,skrobanki”). Polki nie korzystały z nowoczesnej antykoncepcji. Był to luksus dla zamożnych kobiet, które wyjeżdżały za granicę. Albo kupowały spiralki antykoncepcyjne za dolary. Wtedy nie było czegoś takiego jak legalna aborcja. Po roku 1989, kiedy skończył się PRL, kampania na rzecz zakazu aborcji (sprzedaży tabletek poronnych) była dla większości społeczeństwa zaskoczeniem. Ludzie spodziewali się, że wszyscy będą mieli teraz więcej wolności, a nie mniej. Oczekiwano, że zagraniczne towary staną się dostępne. W tym, zapewne, dobre prezerwatywy i nowoczesne tabletki hormonalne. Spełniło się tylko to pierwsze życzenie, bo prezerwatywy rzeczywiście można dziś kupić w każdej drogerii i na każdej stacji benzynowej.

Za to tabletki wczesnoporonne nie są legalne i refundowane przez państwo i dla wielu kobiet stanowi nie lada luksus. Henryka Krzywonos, legenda „Solidarności”, ogłoszona Polką Dwudziestolecia przez Kongres Kobiet w roku 2009, przypomina, że podczas strajków sierpniowych 1980 roku domagano się również zapewnienia dzieciom pracujących matek miejsc w przedszkolach i żłobkach. Do dzisiaj ten postulat nie doczekał się realizacji! W zamian za to Polska po zmianie ustroju w roku 1989 podległa rechrystinizacji. Ponownie, po przerwie na okres socjalizmu, zadekretowano uprzywilejowanie religii i kościelny porządek moralno-prawny. W tym, oczywiście, zakaz przerywania ciąży. Znów legalna aborcja nie została uchwalona w prawie.

Każda kobieta powinna mieć prawo do legalnej aborcji(tabletki wczesnoporonne).

tabletki wczesnoporonne

W odpowiedzi powstał ruch obywatelski na rzecz przeprowadzenia referendum, czyli komitety Labudy i Bujaka, nazwane od nazwisk szanowanych polityków Barbary Labudy i Zbigniewa Bujaka.

Gdyby odbyło się referendum, Polacy mogliby sami zadecydować, czy chcą zakazu aborcji(tabletki wczesnoporonne), czy wprowadzenia legalnej aborcji. Ponad milion osób podpisało się pod takim pomysłem! Referendum nigdy się nie odbyło. Sejm nawet tego wniosku nie głosował. Sprawa jakoś sama przycichła.
Druga fala feminizmu nie dotarła do Polski. Kiedy na początku lat 70. kobiety na Zachodzie masowo organizowały manify, protesty i marsze, domagając się praw reprodukcyjnych, w Polsce przerywanie ciąży było legalne. Można powiedzieć, że Polki nie rozumiały, iż
problem antykoncepcji i aborcji to sprawa polityczna, front walki toczącej się między kobietami a patriarchatem.

Dla większości opozycjonistek ważny był wtedy front walki między politycznym reżimem a opozycjonistami, ruchem oporu a złą władzą. Przeoczyły swoje własne sprawy i dały się zaskoczyć zupełnie nowej opresji, tym razem miękkiej i rzekomo przyjmowanej z wdzięcznością. Jest to opresja Kościoła, ale i w ogóle męskiej władzy.

Głos kobiet mniej ważny, niż głos mężczyzn?

W polskim parlamencie mężczyźni mają ogromną przewagę liczebną. Jest
ich 80%. Kobiet tylko 20%. To jasne, że dla mężczyzn ważniejsze są ich sprawy. Legalna aborcja(tabletki wczesnoporonne) nie jest ich priorytetową sprawą. Lubią polować, więc mają świetne przepisy łowieckie. Świetne dla siebie, nie dla zwierząt. Pornografia jest legalna, ale zamiast edukacji seksualnej w szkołach prowadzi się katechezę.
Stać nas na wyprawy wojenne do Iraku i Afganistanu, ale nie stać na przedszkola i żłobki. Budowa stadionów jest absolutnym priorytetem, ale schroniska dla ofiar przemocy już nie. I tak dalej, i temu podobne. Wiemy, że brzmi to bardzo gorzko, a zarazem wojowniczo, ale tak
to właśnie wygląda. Mniej więcej czterdzieści lat temu setki kobiet, od gwiazd kina po lekarki, proste robotnice, studentki i gospodynie domowe we Francji, Stanach Zjednoczonych czy w Niemczech, odsłaniały twarze i mówiły głośno „miałam aborcję”. Miliony kobiet brały udział w demonstracjach.

W dzisiejszej Polsce byłoby to niemożliwe. Kobiety wstydzą się tego, czują się winne, boją napiętnowania. Prawa samodzielnie zdobyte, wymagające walki i zaangażowania, mają moc tworzenia wspólnot, poglądów i legend całych pokoleń. Polki mają doświadczenie drugiej fali feminizmu jeszcze przed sobą.

Kościół, a legalna aborcja?

Często używamy tu słowa „Kościół”. Mamy wtedy na myśli albo samą instytucję, albo
konkretne stanowisko, pogląd czy naukę. Czasami pod tym słowem kryje się centrum dowodzenia, Papież, Episkopat Polski czy administracja watykańska. Prawda jest jednak taka, że ten wielowymiarowy podmiot nie działa w życiu publicznym w Polsce całkiem bezpośrednio. Owszem, głosi swoje nauki, czasami bardzo dobitnie, ale dlaczego miał by tego nie robić? Do tego przecież został powołany. Jednak to nie sam Kościół przeprowadził zakaz aborcji w Polsce w roku 1993. Zrobili to demokratycznie wybrani posłowie podczas głosowania w Sejmie. Skoro nie odbyło się referendum ani nie powstał żaden
masowy bunt społeczny, można uznać, że taka jest wola społeczeństwa.

Czy tak chcą żyć kobiety w Polsce?

Ustawa w obecnym kształcie jest określana jako kompromis. Początkowo proponowano, aby zakaz przerywania ciąży był całkowity, obejmował również osoby chore, zgwałcone, noszące uszkodzone ciąże. Posłowie narodowcy-prawicowcy (w tym również posłanki!) domagali się ciężkich kar więzienia dla kobiet. Było to wszystko bardzo gwałtowne i burzliwe. Ludzie o poglądach pro-choice chcieli o tym jak najszybciej zapomnieć. Oczywiście, kar więzienia i przymusu rodzenia kosztem własnego życia na pewno nie udałoby się przeforsować. Była to taktyka często stosowana w negocjacjach i politycznych intrygach. Ktoś wstaje i mówi, że in vitro to holocaust i że należy tego całkowicie zakazać. Ci, którzy chcieliby refundacji zapłodnienia in vitro przez państwo, będą zadowoleni, jeśli znów stanie na niczym, gdyż nie będzie ani zakazu, ani refundacji.

Aborcja w Polsce

Przy okazji pan albo pani od całkowitego zakazu wystąpią w wieczornych wiadomościach, podnosząc wskaźniki własnej rozpoznawalności, a mówiąc językiem młodzieży, lansując się, ile wlezie. Podobnie było z aborcją(tabletki wczesnoporonne). Ci, którzy chcieli, aby przerywanie ciąży z przyczyn społecznych pozostało legalne, w końcu mieli się cieszyć z tego, że kobiety nie będą jednak wsadzane do więzień. Tak powstał słynny aborcyjny kompromis. Nie wszyscy posłowie byli za delegalizacją aborcji. Na przykład nieżyjące już dziś parlamentarzystki, takie jak profesor Zofia Kuratowska czy Izabela Jaruga-Nowacka, zmarła tragicznie w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, tłumaczyły z mównicy sejmowej, dlaczego wszystko to jest bez sensu. Dlaczego prawne zakazy chybiają celu. Mogą jedynie zadowolić hipokrytów. Mszczą się na kobietach niemających pieniędzy, których nie stać na wyjazd do kraju, aby dokonać zabiegu.

Prawa kobiet w Polsce.

Do dziś scena polityczna działa w ten sposób, że posłom kompletnie nie opłaca się angażować w walkę o prawa kobiet, zwłaszcza w kwestię tak zapalną jak przerywanie ciąży za pomocą tabletek poronnych. Lewica długo trwała w poczuciu winy po PRL-u i wobec Episkopatu była potulna jak baranek. Prawica szła przed siebie, nie czując żadnych ograniczeń. Świadomość własnych praw i interesów powoli jednak rośnie wśród kobiet w Polsce. Można się więc prędzej czy później spodziewać zmiany. Kiedy to nastąpi? Kiedy to zrobimy? Na zakończenie wątku posłów i ich pracy w Sejmie opowiemy jeszcze jedną historię.

Legalna aborcja zawsze ratuje życie.

Otóż jeśli chodzi o tak zwane aborcje terapeutyczne, przeprowadzane w celu ratowania życia kobiety, Kościół, choć w ogólności przeciwny wszelkiej aborcji, w czasach współczesnych traktował je nieco łagodniej. Nie znaczy to, że zabiegi ratujące życie zostały oficjalnie uznane za dopuszczalne. Ale też nieczęsto były oficjalnie potępiane. Natomiast poświęcanie własnego życia w obronie życia płodu uznawane jest za czyn godny najwyższej adoracji. Jan Paweł II w 2004 roku kanonizował włoską katoliczkę, zmarłą w 1962 w wieku 39 lat. Joanna Beretta Molla, lekarka pediatra i działaczka społeczna, osierociła troje starszych dzieci i kilkumiesięczną córkę, której urodzenie było przyczyną zgonu świętej. Podczas drugiego miesiąca ciąży w macicy rozwinął się włókniak. Joanna odmówiła zgody na przerwanie ciąży. Mąż powiedział na jej pogrzebie, że zrobiła to w imię praw dziecka, od którego spłodzenia upłynęły zaledwie dwa miesiące.

Relikwie tej świętej znaleźć można na całym świecie, również w wielu kościołach w Polsce. W maju 2006 roku uroczyście wprowadzono je do kaplicy w polskim Sejmie. Tam się obecnie znajdują i tam na zawsze pozostaną. Usunięcie relikwii to czyn wywrotowy, bardzo rzadko do niego dochodzi. Podobnie trudne byłoby znalezienie śmiałka, który zdjąłby krzyż ze ściany sali sejmowych obrad. Nie oceniamy czynu świętej Joanny Beretty Molli. Skoro miała możliwość wyboru i tak zadecydowała, szanujemy jej decyzję. Jak każdy wolny wybór kobiety. Ani bardziej, ani mniej. Oceniamy co innego.

Rząd dla obywateli?

Parlamentarzyści polscy utrzymywani są z naszych podatków. Od dwudziestu lat nie są w stanie przegłosować ustawy o przedszkolach i żłobkach. Dwadzieścia lat zajęło im przegłosowanie ustawy chroniącej kobiety i dzieci przed przemocą domową. Czym natomiast posłowie się zajmują, będąc w pracy?
Adorowaniem relikwii kobiety, która pięćdziesiąt lat temu we Włoszech zdecydowała się popełnić samobójstwo antyaborcyjne. To ona, jak rozumiemy, jest ich ideałem kobiecości. Bo przecież nie te współczesne Polki, które potrzebują przedszkoli dla swoich dzieci. Ani
żony maltretowane przez mężów. Nic w nich ciekawego, nie mogą się nawet umywać do wielkiej świętej! Naszym zdaniem jest w tym coś głęboko perwersyjnego.

Znamy ludzi, którzy będąc przeciwnikami aborcji, złożyli się na zabieg przyjaciółki, samotnej matki dwóch synów. Znamy osobę, która mówiła, że nie chce mieć dzieci i że zrobiłaby zabieg usunięcia ciąży-tabletki poronne bez chwili wahania. Zaszła w niechcianą ciążę. Poczuła się szczęśliwa. Wbrew rozmaitym problemom zdecydowała się urodzić. Jest teraz bardzo zadowoloną mamą.

Każda kobieta inaczej może przeżywać i chcianą ciążę, i niechcianą ciążę, i poród, i przerwanie ciąży(tabletki wczesnoporonne). Tu nie ma reguł, nie ma jednego wzorca, nie ma jednego sposobu rozmawiania o tym doświadczeniu. Odmienności nie świadczą o tym, że ktoś jest lepszy, gorszy, bardziej albo mniej wrażliwy. Po prostu różnimy się i należy te różnice szanować. Bez ciągłej gry w lepsze–gorsze. Bez oceniania się nawzajem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *